Doświadczenia Uli (51 lat)

Data: .

Wolontariuszka Ula

Moja współpraca z Hospicjum „Światło” rozpoczęła się w lutym 2014 roku. Życie tak się poukładało, że z powodu choroby nie mogłam dalej wykonywać swego zawodu w szpitalu – jestem pielęgniarką. Nagle wszystko stało się inne – puste, szare i bez sensu. Miałam dużo wolnego czasu, brakowało mi tylko „moich kochanych pacjentów”. Pomyślałam więc, że do czasu znalezienia nowej pracy spróbuje swoich sił w hospicjum.

Doświadczenia Małgosi (22 lata)

Data: .

Wolontariuszka Małgosia

Pamiętam, że w liceum zastanawiałam się nad rozpoczęciem wolontariatu w hospicjum, w moim rodzinnym mieście. Odczuwałam jednak silny lęk i ogromne obawy związane z przekroczeniem progu hospicjum. Na tamten czas, strach stał się przeszkodą nie do pokonania.

Doświadczenia Jakuba (27 lat)

Data: .

Wolontariusz Jakub

„Nie nadajesz się. Z twoim wyrazem twarzy nie powinieneś tam się pojawiać” – usłyszałem od siostry-pedagożki kilka dni przed moim pierwszym dyżurem. „Pamiętaj, żeby się uśmiechać” – dodała. Do hospicjum szedłem nie wiedząc zupełnie, czego się spodziewać. Patrząc wstecz na moje doświadczenia, żadne opisy, wspomnienia, czy raporty nie są w stanie oddać tego, co tam przeżyłem.

Doświadczenia Oli (43 lata)

Data: .

Wolontariuszka Ola

Hospicyjną wolontariuszką zostałam w lipcu 2013 r. Wtedy to postanowiłam pomagać pacjentom Hospicjum „Światło” w Toruniu. Wkrótce też zaczęłam odwiedzać pacjentów na oddziale stacjonarnym. Oddział posiada kilkanaście kilkuosobowych pokoi. Przebywają w nich ludzie obłożnie chorzy. Każdy z chorych potrzebuje obecności drugiego człowieka. Jeden chory chce rozmawiać tylko z członkami rodzin, inny ma ochotę rozmawiać z każdym. Są też tacy, którzy lubią pomilczeć.